Mateusz Kusznierewicz

Mateusz Kusznierewicz. Na temat żeglarstwa

Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą

Coraz więcej żeglarzy dociera do mety wyścigu Vendee Globe. Mówi się, że to mistrzostwa świata samotników. To nieoficjalne stwierdzenie, ale precyzyjnie określające skalę trudności. Wydaje się, że nie ma trudniejszego wyścigu pod żaglami. Solo, bez zawijania do portów, bez pomocy z zewnątrz, wokół globu. Niewyobrażalne przedsięwzięcie.

ENERGA 06 11 12
ENERGA 06 11 12 Jean Marie LIOT
Uczestniczyłem w kilku projektach, czy to kampaniach olimpijskich czy RC44, ale przygotowanie do spędzenia trzech miesięcy w samotności na najbardziej nieprzyjaznych człowiekowi oceanach świata… Czapki z głów.

W tej edycji Vendee Globe doszło do nie lada sensacji. Wygrał François Gabart. Francuz. Ani razu reprezentant żadnego innego kraju nie zwyciężył w tych skrajnie trudnych regatach. Jeszcze jedna ciekawostka. Gabart ma 29 lat. Jest najmłodszym w historii triumfatorem tego okołoziemskiego rejsu. Pokonanie ponad 30 tysięcy mil z Francji do Francji pod Afryką, Australią i Ameryką Południową zajęło mu 78 dni 2h 16' 40", co stanowi nowy rekord trasy. Mam jakąś taką wewnętrzną satysfakcję, kiedy czytam jego wizytówkę, że zaczynał od klasy Optimist, potem ścigał się na łódkach olimpijskich. Tu nie zrobił zawrotnej kariery, ale ktoś (może on sam?) umiejętnie pokierował karierą młodego człowieka.

To ciekawe, bo w wieku 29 lat uważa się go za młodego i perspektywicznego. Ja miałem 21 kiedy zdobyłem olimpijskie złoto. Nie chodzi mi tu o licytowanie, kto w młodszym wieku wspiął się na top, ale refleksję, że kiedyś też byłem młody i perspektywiczny. Teraz jestem tylko perspektywiczny, ale za to wciąż młody duchem. :)

Nie wiem czy kiedykolwiek zdobędę się na samotne żeglowanie oceaniczne. To wymaga specyficznych predyspozycji: bycia bezkompromisowym zabijaką (w możliwie pozytywnym tego słowa znaczeniu), a jednocześnie umiejętności metodycznego, analitycznego i wreszcie wręcz naukowego podejścia do rzemiosła żeglarskiego. Dlatego tak bardzo mi zaimponował François. Z tego samego względu chylę czoła przed Zbyszkiem Gutkowskim, który, po sukcesie w etapowych regatach samotników, na szybko podjął decyzję o starcie w Vendee Globe. Tak bardzo się cieszyliśmy i byliśmy dumni 10 listopada, kiedy flota ruszała z Les Sables d’Olonne. Tak bardzo trzymaliśmy kciuki na trasie i jednocześnie baliśmy się, kiedy docierały do nas informacje o jego kłopotach ze sprzętem. Gutek przegrał z techniką, nie z samym sobą. Walczył. Kiedyś wpadły mi w ucho słowa św. Augustyna: dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. To motto idealnie pasuje do sportu ogólnie, a w moim przekonaniu do żeglarstwa szczególnie.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Dookoła sportuŻeglarstwoInne sportyMateusz Kusznierewicz

PROMOWANE

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej

  • Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup

    W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (...) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi? czytaj więcej